poniedziałek, 28 lipca 2014
Rozdział 2 First Lesson
Obudził mnie budzik, co dziwne to, że nie ustawiałem godziny i nie widziałem żadnego zegarka. Otworzyłem powoli oczy widząc jakąś dziewczynę. Krzyknęła kilka razy, na co Hazz spadł z łóżka na podłogę.
Zaśmiałem się śpiącym głosem patrząc na jego minę.
- Dres. Woda. Za pięć minut na dole. Raz!- ucięła krótko klaszcząc w dłonie, robiąc jeszcze większy hałas.
Kobieto zlituj się.- pomyślałem. Wyszła z pokoju jeszcze raz patrząc na bruneta.
- Ty przynieś chustki.-powiedziała. Zdziwił mnie jej rozkaz. Chustkę? Po co?
Harry wgramolił się łóżko kładąc na głowę grubą poduszkę. Ziewnąłem zmęczony przeciągając się.
A co jak byśmy nie przyszli?- powiedział mój cichy głosik. Dobre pytanie. Nic nam nie zrobią.
Położyłem się jeszcze raz szczelnie przykrywając kołdrą. Zamknąłem oczy, próbując zasnąć, co po chwili udało się. Po kilku minutach obudziło mnie straszny ból znajdujący się w całym ciele. Dzieci.....Przetarłem oczy. Chwila! Dzieci?! Spojrzałem na małego chłopca i dziewczynkę. Siedzieli na mnie patrząc mi na twarz i szczerząc się.
- Eeee kim jesteście?-zapytałem marszcząc brwi.
- Pani Candice was kazała obudzić bo się spóźniliście, a budziła was wcześniej.- tak kogoś przypominała mi ta kobieta ale nie rozpoznałem jej.
- A czemu na mnie leżycie?
- Po to.- zaczęli po mnie skakać jednorazowo mnie rozbudzając i dając poczucie bólu.
- Dobra, dobra wstaję.- mruknąłem niezadowolony.
Uśmiechnęły się o popędziły do drzwi. Hazz zakładał spodnie od dresu i biały podkoszulek, gdy założył zaczął szukać czegoś. Wstałem z łóżka kierując się do łazienki, obmyć twarz zimną wodą. Zdjąłem swoją bluzkę patrząc na siniaki jakie tamte dzieciaki mi zrobiły. Dotknąłem jednego, co dziwne zmniejszył się.
Założyłem biały T-shirt i szare dresy, przy okazji przeczesując włosy. Wyszedłem z łazienki i podszedłem do bruneta. Wyszliśmy z pokoju zamykając go, Harry schował kluczyk do kieszeni spodni, zeszliśmy na dół, oglądając wszystko dokładniej. Ściany korytarzu były jasnego beżu, a podłoga była pokryta drewnianymi panelami. Na niektórych ścianach były obramowane jakiejś dyplomy.
Przeszliśmy do drzwi wyjściowych, a mi przypomniało się zdarzenie z wczoraj. Dziewczyna. Oczy. Te oczy.
Znów mnie hipnotyzują choć nie widzę ich, ale moja wyobraźnia tak. Straciłem ich widok gdy ktoś mnie szturchnął. Myślałem, że to Harry, ale się nadzwyczajnie myliłem. To ta dziewczyna. Przeprosiła mnie, ale z zamkniętymi oczami. Znowu. Potrząsnąłem głową nie myśląc już o tym.
***
Dwie godziny biegania. DWIE. Za wiele i to jeszcze sprintem kazali. Nie wytrzymam tutaj.
Powiedzieli nam, że pół godziny odpoczynku. Łaskawcy. Usiadłem z chłopakami pod wielkim drzewem, którego otaczał chłodny, przyjemny cień. Nie przyzwyczaiłem się do tych klimatów, w Bradford rzadko wychodzi słońce.
- Nie wytrzymam tutaj.- jęknął blondyn.
- To dopiero pierwszy dzień. A Hazz i Zayn i tak mają przesrane.
- O czym ty mówisz?- zapytał Harry.
- Spóźniliście się. Candice była zła, kazała przekazać, że kara będzie.
- Ja to już miałem.- podwinąłem koszulkę i wskazałem palcem na posiniaczony tors. Spojrzałem na nich, wzroki mieli zdziwione.
- Malik tu nic nie ma.- spojrzałem szybko na tors. Rzeczywiście, nic nie ma. Ale przecież dziś rano były. Coś mi tu nie pasuje.
- Było- powiedziałem marszcząc brwi.
Gadaliśmy jeszcze tak z 10 minut gdy podeszła do nas Candice. Kara będzie... Zaśmiałem się w myśli powtarzając te słowa.
- Cześć. Chłopcy przez to, że jesteście nowi Rada kazała przydzielić wam przewodników. Każdy z was będzie miał własnego przez miesiąc, będzie wam wszystkiego uczył, gdy nadejdzie czas Rada was oceni. Teraz chodźcie ze mną i cieszcie się, bo przez to dziś już nie biegacie, chyba, że was trener będzie miał inne plany.- zachichotała prowadząc nas leśną ścieżką. Po kilku minutach staliśmy przed wielką halą stojącą w środku lasu. Nikogo tu nie było nie licząc nas. Poczułem jakiejś dziwne wibracje w brzuchu, ale zignorowałem to. Po chwili weszły jakiejś dziewczyny.
- Chłopcy to Renesme, Kaya, Elena, Roni i Emma.- dwie widziałem, tą blondynkę to najbardziej.
- Miło nam.- chyba tylko Liam ma język.
- Nam również.- powiedziała jak pamiętam Roni.
- Harry daj chustki chłopakom.- i tak zrobił.- I zawiążcie sobie oczy.- wymieniliśmy się spojrzeniami, nie będąc przekonani do tego, ale uczyniliśmy to.
Nic. Cisz. Ciemność. Po chwili ktoś mi rozwiązuje chustkę. Zauważam dziewczynę, stoi na przeciw mnie, przejechałem wzrokiem po innych. Przy każdym z nas stoi jedna z nich. Co to znaczy?
- I to są wasi trenerzy.- rozszerzyłem oczy patrząc na dziewczynę. - Możecie iść. Zayn i Harry zostają.- czyżby teraz kara?
- Czekamy na karę.- powiedział udawanym smutnym tonem Hazz. Wywróciłem oczyma na chłopaka, bawiąc się swoimi palcami z nudów.
- To była kara.
- Co?
- Dziewczyny, które wam przydzieliłam. To kara. Wiecie one są najbardziej zaangażowane, znajdują się tu od trzecich urodzin, najbardziej wyćwiczone. Będziecie cały dzień ćwiczyć. Są nieugięte. Możecie iść.
Skinęliśmy głowami, odeszliśmy w kompletnej ciszy, patrząc przed siebie.
***
- Nie tak. Na wysokość swojego ramienia.- moją trenerką stała się Emma. I Candice miała rację co do niej. Jest chyba po 18 a my dalej ćwiczymy. Poprawiłem miecz jak brunetka mówiła, ale znów źle zrobiłem, poznałem to po jej wzroku. Wzrok. Oczy. Właśnie! Może ona wie o co chodzi z tą całą Eleną.
- Um... Emma?
- Tak?- spojrzała na mnie, prosto w oczy.
- Bo, Elena..... eee jak spojrzałem jej w....oczy czułem ....ból.... co z wami jest, co z nią?- po minie zdziwiła się moim pytaniem.
- Nie mogę ci tego powiedzieć, jeśli nawet bym ci powiedziała nie zrozumiałbyś, za wcześnie.- przeczesała swoje włosy odwracając wzrok.- Dobra, pierwsza lekcja skończona, zobaczymy jak sobie radzisz z mieczem. Chwilę powalczyliśmy, a skończyło się to tak, że ja miałem dziury w bluzce i leżałem
przygwożdżony do ziemi przez ciało dziewczyny. Dobra jest nie powiem!
- Na dziś starczy. Poćwicz nogi. Do zobaczenia.- mrugnęła do mnie i odeszła w przeciwnym kierunku.
Wow. - pomyślałem. Robi wrażenie. Ale jedno wciąż mnie denerwuje. Oczy. Tamtej blondynki oczy, sprawiają, że czuję ból, a Emmy ulgę, ale niepewność. Powoli przestaje mi się
to wszystko podobać, ale za to zaczyna ciekawić.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Przeczytałam kawałek i zaczyna się (jak dla mnie) fajnie postaram się czytać mam tylko jedną prośbe jak ci mój blog się podoba polec jego komuś i jak tobie się podoba tez mogładbys czytać z góry dzięki :D
OdpowiedzUsuń