Nie mogę spać. Całą noc nie spałem myśląc tylko o jednym. Chłopaki już dawno odpłynęli w krainę Morfeusza. Czemu moje życie jest takie ciężkie? Wcześniej byłem normalnym człowiekiem chodzącym do sklepu w zamiarze kupienia jedzenia do domu, było normalnie. Normalnie.... Te słowo jest mi teraz całkowicie obce. A to wszytko przez jakąś głupią Radę. Oni mnie tu zesłali, odebrali mnie matce, która nic nie mówiła.
Co ja mam robić?
Po co te wszystkie walki na miecze, strzelanie z łuku, uczenie się innych języków.
Jestem tu trzeci dzień i już mam dosyć. Zauważając promyki światła przedostające się przez okno na moją twarz postanowiłem wziąć chłodny prysznic, żeby o niczym już nie myśleć. Po 10 minutach ubrany w odpowiedni strój, wyszedłem z łazienki. Harry jeszcze spał. Lepiej będzie Go obudzić, żeby Candice nie była już zła. Szturchnąłem Go lekko w odkryte ramie, próbując obudzić.
- Harry.... Harry wstawaj... Harry mam banany!- wydarłem się.
Wstał pospiesznie leniwie się rozglądając. Zaśmiałem się.
- Gdzie te banany?- uśmiechnął się szeroko zapewne myśląc o nich.
- O tu.- przyłożyłem swoje dwa palce wskazujące w jego kąciki ust rozszerzając jeszcze bardziej jego banana na ustach.
Wybuchnął śmiechem na mój gest popychając mnie na moje łóżko. Sam zacząłem się śmiać.
Po jakimś czasie śmiania się zeszliśmy na dół do sekretariatu w zamiarze spytania gdzie jest stołówka.
Spytaliśmy kobiety ale ona była zajęta swoim laptopem. Odwróciłem się tyłem do niej przy okazji spotykając wzrok blondynki. Znów ściska mnie w środku, małe igiełki wbijają mi się szyje. Tlenu...
Koło niej stanęła Emma, również spojrzała w moje oczy. Przestało ściskać, znów czułem się normalnie. Przełknąłem ślinę, powoli zaczynając się bać tych dziewczyn.
- Hej chłopaki.-powiedziała Emma.- Idziecie na śniadanie?
- Tak.- powiedział Harry.- Jak szanowna pani nam powie gdzie ona jest.- skierował się do dziewczyny.
-Ona cie nie usłyszy.
- Czemu?
- Nie reaguje na głos przeciwny.
- Czyli mężczyzn?
- Taa.. Nie fajna sprawa, połowa nas nie reaguje.
- Bo?
- Jedne nie chcą, a nie jedne nie mogą. Chodźmy jeść.- powiedziała chyba już poirytowana blondynka.
***
Po jakimś czasie dotarliśmy do stołówki. Dziewczyny podeszły do jakiegoś stolika tracąc z nami kontakt. Rozglądałem się za wolnym miejscem, jedynie natknąłem się na Niall'a flirtującego z jakąś dziewczyną.
Miała długie pofalowane czekoladowe włosy. Najwyraźniej dziewczynie spodobał się chłopak, ukazując to uśmiechem i radosnym wzrokiem. Chociaż Niall się tu dobrze czuje...
Usiadłem przy stoliku nie daleko wyjścia, żeby później jak najszybciej z tond wyjść, chciałem porozmawiać z Emmą na pewien temat. Po chwili siedzieliśmy wszyscy. Layla, Harry, Niall, Lou, Nella, Liam i ja. Podczas gdy rozmawialiśmy równocześnie konsumując nasze śniadanie, jakiś facet zaczął gadać.
- Witam was... Chciałem was poinformować, że do naszego obozu doszła ostatnia grupa wybranych. Z tej okazji dziś wieczorem urządzamy ognisko oraz małe przyjęcie. Na ten czas większość reguł zostaje usunięta. A jeszcze dziś nie ma treningów macie dzień wolny. Miłego dnia.- w końcu nie będzie tu tak sztywno. Uśmiechnąłem się, myśląc co tutaj będzie się działo, szczególnie kiedy doszliśmy. Tak przyznaje się nie byłem grzecznym chłopakiem. Ha! Wręcz przeciwnie, miałem problemy, duże. Najczęściej związane z prawem. Nie to że niby ćpałem czy coś, tylko bójki ewentualnie nielegalne wyścigi. Tak to jestem czysty jak łza. Moje rozmyślenia przerwała postać stojąca koło Emmy. Chłopak o ciemnych blond włosach obejmował dziewczynę górując nad nią wzrostem. Dziewczyna spojrzała na niego uśmiechając się po czym złożyła buziaka na jego policzku. Chyba są razem. Po chwili podeszła do nich rudowłosa dziewczyna całując chłopaka w usta. Trochę to podejrzane. Ale nie moja sprawa.
***
To jest mój ulubiony dzień tutaj. Leże nad jeziorem, które przed chwilą znalazłem i spokojnie patrze w tafle wody widząc swoje niewyraźne odbicie. Nie wiedząc czemu przypomniało mi się zdarzenie z Emmą. Jak mieliśmy pierwszy trening. Jak ustawiała odpowiednio moje nogi przez co się na nią upadłem śmiejąc się razem z nią. Poczekaj, co ona mówiła "poćwicz nogi". Korzystając z okazji wstałem z ziemi i postanowiłem trochę poćwiczyć. Nie wiem co mnie wzięło do tego ale tak po prostu. Prawą nogę postawiłem przed lewą do przodu robiąc lekką przestrzeń miedzy nimi. Ustawiłem odpowiednio ręce udając że w prawej mam miecz zacząłem wymachiwać nim jak brunetka kazała. Powiem szczerze, że zainteresowało mnie to. Wróciłem do zwykłej postawy odwracając się do tyłu spotykając wzrok Emmy.
- Hej.- Hej.- powiedziałem lekko skrępowany. No bo kurna myślałem, że nikt mnie nie obserwuje. Najwyraźniej się myliłem.- Długo tu stoisz?
- Wystarczająco długo, żeby przekonać się, że robisz postępy.- uśmiechnęła się szczerze podchodząc.
- Serio? Nadzwyczajnie mi się nudziło i tak jakoś wyszło.
- Serio. Jak na nowicjusza idzie ci genialnie.- i jakoś straciłem humor.- Wszytko w porządku?
- Tak, tak.
- Wyżal się koleżance.- powiedziała radośnie poklepując swoje ramie. Zaśmiałem się, zawsze jest taka radosna, miła i pomocna. Przeciwność większość dziewczyn które znam. W pewien sposób.
- Nie będę się rozwijam czy coś, ale nie lubię tego miejsca, tych wszystkich treningów, nauk, gadania. Najchętniej wróciłbym do domu gdzie jest moja matka do tego sama, odebrali mnie jej. Zabrali nie mówiąc mi o niczym. Nie lubię tu być.- wyznałem szczerze.
- Rozwinąłeś się.- zaśmiała się.- Rozumiem cię, znaczy nie miałam jak ty łatwiej miałam bo myślałam, że to tylko na jakiś czas jak byłam mała a okazało się, że na dłużej.- wzruszyła ramionami, podchodząc do jeziora, siadając. Usiadłem koło niej patrząc na nią. Jest piękna. Ma długie lekko falowane brązowe włosy, które sprawiają, że wygląda na dojrzalszą, a zarazem młodą, jej oczy są takie śliczne, nie jest wysoka choć dla mnie idealna, pełne lekko zaróżowione usta. Kurwa jest piękna! Chyba wyczuła, że na nią patrzę, bo jej policzki się zarumieniły. Uśmiechnąłem się pewnie, łapiąc za jej kosmyk zwracając jej osobę na moje czyny. Założyłem jej kosmyk za ucho patrząc w jej oczy. Zawsze gdy tam patrzyłem czułem nie pewność, nieśmiałość. Nie było tak teraz. Zbliżyła się niewidocznie ale zrobiła to, powtórzyłem jej ruch, przez który stykaliśmy się nosami. Uśmiechnęła się zakłopotana patrząc na moje usta.
-Nie przeszkadzam wam?- momentalnie odsunęliśmy się od siebie patrząc na osobę za nami, która przygląda nam się z zainteresowaniem. Przekląłem pod nosem widząc postać.
- Styles idź sprawdź czy cię chłopaki nie wołają.-warknąłem mierząc go wzrokiem. Emma chyba poczuła się zakłopotana w tej niezręcznej sytuacji.
Prychnął tylko oddalając się. Czasami porządnie mnie wkurza. Spojrzałem na dziewczynę która spuściła głowę. Przez głowę przeszła wcześniejsza sytuacja w której prawię pocałowaliśmy. Może i to lepiej, że chłopak nam przeszkodził?
- W porządku?- zapytałem patrząc na nią. Jedynie pokiwała głową i powiedziała coś pod nosem.
Wstałem otrzepując swoje spodnie z piachu i ziemi podając rękę brązowowłosej, którą z zastanowieniem przyjęła. Uśmiechnąłem się do niej nieśmiało próbując pokonać tą nieprzyjemną ciszę. Odwzajemniła uśmiech. Dopiero po chwili zorientowałem się, że dalej trzymamy się za rękę. Przygryzłem dolną wargę patrząc na nasze złączone dłonie. Pokołysałem trochę nimi dając znak dziewczynie.
-Umm..- puściła szybko splatając swoje dłonie za plecami, natomiast ja schowałem je do kieszeni.
- To...- powiedzieliśmy równocześnie na co się zaśmialiśmy. Spojrzałem na jej twarz uśmiechając się lekko.
- Widzimy się później tak?- zapytała.
- Tak, tak na treningu.- powiedziałem lekko się jąkając, co ja chyba rozśmieszyło.
- Do zobaczenia.- pomachała mi i tyle jej widziałem.
***
Wparowałem do pokoju w godzinach obiadowych szukając lokatego. Siedział razem z resztą i coś tam ze sobą gadali. Nawet mnie nie zauważyli, oprałem się o framugę próbując uspokoić oddech.
- I jak nowa koleżanka?- Spokojnie Zayn on chcę cię tylko zirytować
-W przeciwieństwie do twoich nie wlatuje każdemu do łóżka- powiedziałem spokojnie grzebiąc w telefonie kierując się w stronę łóżka w zamiarze usiedzenia swoich czterech liter na wygodnym materiale.
- Jak bym nie przyszedł nad jezioro to byśmy nie byli teraz w tym pokoju wszyscy.- odgryzł się chłodno na moją odpowiedź. Spojrzałem przelotnie na niego wzruszając ramionami.- No przyznaj się stary chcesz ją tu.- stwierdził.
- Harry..- upomniał go Lou.
- Taka prawda gdybyś widział ich, jeszcze trochę aby się bzykali w jeziorze.
Przycisnąłem go do ściany.
- Nie nasz jej.- powiedziałem przez zaciśnięte zęby.
-Jak ty.- mruknął.- Jest kolejną...- przywaliłem mu w twarz pięścią na co jego głowa odchyliła się w lewą stronę. Puściłem go przez upadł na podłogę. Chłopaki patrzyli na mnie zszokowani. Sam byłem zaskoczony. Czemu tak zareagowałem? Nie zna jej, nie może tak o niej mówić. Nawet bym tak o niej nie pomyślał. Spojrzałem na bruneta widząc, że się podnosi. Powoli wyprostował się patrząc na mnie. Chyba zrozumiał, że przegiął, bo wyczytałem z jego ust nieme Przepraszam. Kiwnąłem głową, że rozumiem. Chyba zapomniał, kim jestem. Czas wszystkim przypomnieć